sowa

Kulistoziemcy i płaskoziemcy

Już nie ma już kulistoziemców.

Nie ma płaskoziemców.

Wszyscyśmy do wspólnego mianownika zostali sprowadzeni.

Mianownikiem okazał się: lęk.

Kulistoziemcom nawet sam Kopernik nie przyjdzie na pomoc.

Odsunięty na kwarantannę.

Ludzie, tzn. płaskoziemcy i ci drudzy, zaczęli się obrzucać gifami, łebinarami, lajvami, memami.

Regularnie nasyłają  filmiki, zarzucają na siebie linki z całą prawdą o… chcąc dociec kto, co, dlaczego, po co, kiedy i najważniejsze DO KIEDY?

W mojej skrzynce  kontaktowej odkryłam materiały od dwóch panów ze strefy niekomfortu, czyli biznesu. Łączy ich biznes i wspólne imię: Andrzej (zmowa mężczyzn?).

Materiały przypomniały prawdy ponadczasowe, uniwersalne, zarówno dla kulistoziemców jak i płaskoziemców.

Andrzej Pierwszy przypomniał mi o Victorze Franklu, austriackim psychiatrze,  który przeżył Auschwitz.

Frankl wiedział, że nie ma wpływu na okoliczności zewnętrzne, ale mimo to, żeby ocalić ,,samego siebie” w obozie golił się ostrym  kawałkiem szkła.

Frankl twierdził:

Przeciwko rozpaczy ratuje człowieka poczucie sensu i poczucie humoru.

Człowiekowi można odebrać wszystko z wyjątkiem jednego – z ostatniej z ludzkich swobód: wolności wyboru własnego stanowiska w obliczu konkretnych okoliczności. 

Andrzej Drugi nasłał na mnie amerykańskiego generała. Wydobyłam go ze skrzynki messengera.

Jeśli chcesz zmienić świat!

Generał patrzył na mnie lisimi oczami i z chytreńkim uśmieszkiem mówił:

Zacznij dzień od pościelenia własnego łóżka. Jeśli będziesz ścielić łóżko każdego dnia rano, odczujesz dzięki niemu małe poczucie dumy i zachęci cię to do wykonania kolejnego zadania i kolejnego…

Aby przejść szkolenie SEALs trzeba przepłynąć kilka długich dystansów. 

Jeden z nich płynie się nocą. Przed wypłynięciem instruktorzy z radością informują kursantów o różnych gatunkach rekinów zamieszkujących wody San Clemente. Zapewniają zarazem, że jeszcze żaden kursant nie został zjedzony przez rekina. 

Na kursie dowiadują się także, że gdy rekin zaczyna cię okrążać, masz się zatrzymać. Nie płynąć dalej. Nie bać się. Jeśli rekin, mający ochotę na przekąskę, naciera na ciebie, to zbierz całą swoją moc i uderz go w twarz, a on się odwróci od ciebie.

Generał od najsłynniejszej jednostki komandosów znowu się chytrze uśmiechnął i popatrzył mi prosto w twarz. Nie uderzyłam go.

Nie wyglądał na człowieka, którego okrążały rekiny. Miał na sobie galowy mundur, był przystojny i sprawiał wrażenie jakby przed chwilą  wrócił ze schadzki z Anną Kareniną, a zaraz na deser porwie do tańca  Annę Netrebko i ruszy z nią na Wzgórza Mandżurii, by zatańczyć walca.

Wysoki rangą komandos miał rację. Wokół nas rekiny pływają. Dużo rekinów i nikt nam nie obiecał na piśmie, że życie będzie nas tylko miziać i miziać. A my będziemy płynąć i płynąć… Żadnego rekina po drodze nie miniemy, bo dostaliśmy kod dostępu do wiecznego miziania (i miziania się) na tej ziemi.

Nie dostałam też żadnej informacji na moją skrzynkę kontaktową od generała, że dwaj panowie A. byli w zmowie. Tego nie dowiem się pewnie nigdy. Ale nie szkodzi.

Materiały przekazuję wam do osobistego przerobienia.

Polecam posłuchać generała oraz słynnego walca Na Stokach Mandżurii, do którego przystojny komandos mnie nie poprosił.

Wolał Annę Netrebko, co mu wybaczam.

H. Janik

Zdjęcie: Marta Niemczykowska

https://www.youtube.com/watch?

v=JtUOmXzT7nIhttps://www.youtube.com/watch?v=dkFfyV0s0B8&list=RDMMdkFfyV0s0B8&start_radio=1