cereals-1405348_1280

Jadłoholizm ogarnąć orkiszem

Orkisz kojarzy się ze średniowieczną mniszką Hildegardą, uznaną za największą propagatorkę orkiszu.

Jest najlepszym ziarnem. Jest obfite, pożywne i delikatne w porównaniu z innymi ziarnami. Daje silne ciało, zdrową krew tym, którzy je jedzą i czyni ducha człowieka lekkim i radosnym. Pisała mniszka.

Ostatnie zdanie: „Czyni ducha człowieka lekkim” daje obietnicę uleczenia naszych skołatanych nerwów, nadszarpniętych wiecznym pośpiechem, niemożnością wyrwania się z młynka gonitwy za własnym ogonem, w dodatku z pustą teczką.

Do postu, prawie bezbolesnego i radosnego, zachęca Marek Zaremba, dietetyk, autor wielu książek z zakresu zdrowego odżywiania, znany ostatnio z „Jaglanego detoksu”.

Orkisz jest starą odmianą pszenicy. Uprawiany był od bardzo dawna, wspomniany nawet w Biblii.

Bogaty w składniki odżywcze. Może zapewnić nawet 21 % dziennego zapotrzebowania na białko oraz 30 % dziennego zapotrzebowania na błonnik. Zawiera tryptofan, aminokwas, który dobroczynnie wpływa na układ nerwowy I trawienny.. Potrafi zahamować apetyt, nawet w przypadku węglowodanów Co więcej, ziarno orkiszu zawiera również wysoką wartość mikro i makroskładników, takich jak żelazo, miedź, magnez, fosfor, potas, cynk, selen, witaminy PP, B6 i kwasu foliowego.

Orkisz zawiera też łatwiej przyswajalny gluten.

Poprawia krew, skórę, włosy, paznokcie, pamięć i koncentrację umysłu, obniża poziom cholesterolu. Ogólnie wzmacnia organizm, niweluje uczucie zmęczenia, energetyzuje.

Po diecie orkiszowej poprawia się jakość snu. Nic dziwnego, że Hildegarda mówiła o nim, że rozwesela. Dobry sen czyni nas bardziej odpornymi psychicznie.

Orkisz rozgrzewa żołądek i śledzonę.

Współczesna dieta jest silnie wychładzająca, zakwaszająca, dlatego powinniśmy przywrócić organizmowi równowagę kwasowo-zasadową.

Wypieki orkiszowe: przaśnik, chleb, słodka bułka z syropem daktylowym

Już wspomniałam, że hamuje apetyt. Po gotowanym orkiszu czujemy się syci, ale nigdy nie przejedzeni, dopchani jedzeniem ponad miarę. Wyzwalamy się powoli ze zmory jadłoholizmu.

Znacie ten stan podjadania, zajadania, zagryzania stresu, nudy, napięcia?

O krok od bulimii, stopień wyżej od klasycznego obżarstwa. Jeden batonik – zjadamy w kilka sekund. Dziesięć batoników – niszczymy zębami jak niszczarka papierów. Potem siedzimy osowiali z poczuciem winy, że nasza wola została zdruzgotana.

Marek Zaremba, dietetyk, autor jaglanegp detoksu i wielu książek z zakresu zdrowego żywienia, zachęca do bezbolesnego postu na kaszy orkiszowej, takiego postu, który nie jest tylko kolejną dieta oczyszczającą, ale czasem refleksji i otwarciem serca.

Sprawdzona przeze mnie dieta po okresie grudniowo-styczniowego łasuchowania. Dodaje energii.

Po misce kaszy orkiszowej pozostaje się bardzo długo w stanie przyjemnego nasycenia, nie przejedzenia z wypchanem po brzegi żołądkiem

Kto nie jest uczulony na gluten, a orkiszu jeszcze nie poznał, niech się zainteresuje i włączy do jadłospisu. Na pewno odniesie korzyści. Z orkiszem spokrewniona jest samopsza i płaskurka, mniej znane zboża, bardzo stare powracające znowu do łask. 

Zielara

https://dietetyczny.blog.polityka.pl/2016/12/20/jadloholizm/

 

Zdjęcia: Marta Niemczykowska, Google, pixabay