sacher-cake-1194524_960_720

Architektura brownie

Znacie tę łakoć?

 Brownie nas obnaża. Przy Brownie mamy chwilę prawdy o naszym skrywanym łasuchowstwie.

W obecności brązowych, apetycznych kawałków wpadamy w pokuszenie, zniewolenie, zachwycenie.

Czyż można inaczej?

Brownie, czyli ciasto czekoladowe – aromatyczne, mokre, troszkę zakalcowate (ale to tylko jego zaleta!) wywodzi się z tradycji anglosaskiej i rozprzestrzeniło się na cztery strony świata.

Austriacy, kochający ciasta mają swoje Brownie – czekoladowy tort Sachera.

Hm… czy to jest Brownie? Mrukną sceptycy.

Właśnie taki on jest – słynny tort Sachera z marmoladą morelową.

 

Brownie swojskie nazywaliśmy dawniej  „Murzynkiem”.

Przepis w stanie czystym, wolny od żywieniowego sekciarstwa podaję niżej. Uprzedzam, że jest niepoprawny politycznie, niezdrowy, ale nie powiem, że niesmaczny. Wręcz przeciwnie.

To przepis-pewniak mojej przyjaciółki Kini.

2 szklanki cukru

1/2 szklanki wody

250 gram masła

4 łyżki kakao

1 cukier waniliowy

Zagotować powyższe składniki w porządnym garze o grubym dnie. Jak się zagotuje, odlać pół szklanki brązowej cieczy – będzie na polewę. Ostudzić.

Po ostudzenie dodać:

6 jajek 

2 szklanki mąki

2 płaskie łyżeczki proszku do pieczenia

Wymieszać – najlepiej ręcznym mikserem.

Wylać do foremki okrągłej, keksówki  –  jak wam serce dyktuje.

Piec 45 minut w temperaturze 180 stopni przy wiatraku.

Po wyjęciu z piekarnika polewamy brązową polewą.

Albo gorzka czekoladą jak na zdjęciu niżej.

 

Z biegiem lat, w szaleństwie moich dietetycznych eksperymentów powyższy Murzynek był modyfikowany, uzdrawiany, ulepszany.

Zamiast cukru – ksylolit albo syrop daktylowy.

Zamiast masła- olej kokosowy, oliwa z oliwek.

Z białej mąki już dawno zrezygnowałam, więc szła orkiszówka, gryczana etc.

Jaja oczywiście „szczęśliwe”.

Wanilia prawdziwa, a jakże!

Dodawałam do ciasta kwaśne owoce: wiśnie, porzeczki, żurawinę, co się znakomicie sprawdzało.

Na ostatnich targach zielarskich Herbaria w grudniu 2017 w Łodzi zatrzymałam się przy stoisku pani Ewy Pawłowskiej-Whitehead (logo firmy powyżej) – brownie, brownie, brownie. Różne. Cynamonowe, pistacjowe, wiśniowe… wegańskie, glutenowe i bezglutenowe do wyboru do koloru.

Pani Ewa mieszkała długi czas na Wyspach. Jest z zawodu architektem, ale po powrocie do Polski nie mogła wrócić do zawodu.

Kiedy na jakimś domowym przyjęciu goście zajadali się jej ciastem, syn zasugerował jej, żeby zaczęła robić to zawodowo.

 Zaczęła eksperymenty i muszę przyznać, że próbując jej Brownie wiśniowe byłam pod silnym wrażeniem smakowym. Mistrzostwo! Pani Ewa obiecała zdradzać niektóre przepisy, więc na zakończenie każdego miesiąca 2018 roku pieczemy anglosaskie ciasto pani Ewy!

Dzisiaj upiekłam brownie z mąki kasztanowej i syropu daktylowego, zamiast ksylitolu, to mój kolejny wariant powyższego przepisu Kini.

  • tabliczka gorzkiej czekolady 200 g – połamać na kawałeczki
  • 1/2 szklanki wody
  • 3/4 szklanki oliwy z oliwek
  • wanilia

Postępować jak w przepisie powyżej.

Potem, po ostudzeniu dodać jajka, 2 płaskie łyżeczki proszku do pieczenia i dwie szklanki mąki kasztanowej (albo innej).

Miksujemy.

Dajemy do foremki.

Czas pieczenia tym razem troszkę krótszy 35 minut.

Po upieczeniu polewamy polewą.

Mąka kasztanowa świetnie nadaje się do wypieków – sama w sobie ma słodycz i charakterystyczny posmak. Jest produktem bezglutenowym.

Powyższe Brownie jest niestety drogie, ale od czasu do czasu pozwólmy sobie na drobny luksus…

W przyszłym miesiącu przepis na Brownie od  ekspertki, pani Ewy Pawłowskiej- Whitehead.

Zapraszam!

Zielara

 

 

Zdjęcia: pixabay

Zdjęcie grafiki za pozwoleniem pani Ewy.

Zdjęcie pod tekstem z FB Kuro Neko.

Zajrzyjcie tutaj: https://web.facebook.com/KuronekoBrownie/