Archive | Człowiek i czas

Naomi

No, ta… no, ta… Naomi Campbell!

– Asiu! – zagaiłam moją przyjaciółkę. – Co ty sądzisz o klasycznej elegancji, takiej np. w stylu pani Elżbiety Pendereckiej? Chciałam pogawędzić o tym, w co się przyodziać na wiosnę. Wiosna kalendarzowa się odmeldowała. Wiadomo, że wiosną człowiek (czyli kobieta) nie ma co na siebie włożyć. To jest problem niebłahy. Asia wydawała się być osobą […]

5261907730_0cd6031ed7_b

Ostatni uśmiech należy do konia

Nakręcają mnie historyjki, np. o dwóch takich, no, tych tam… co ukradli księżyc i coś tam jeszcze. E, tam! Lepsza jest historyjka o trzech takich, co nie mieli nic. Pierwszy nie miał nic, drugi jeszcze mniej, trzeci – szkoda gadać, ale się wzięli do kupy, fabrykę wybudowali. W mieście Łodzi to się zdarzyło onegdaj. Zakończenie […]

zakonnicy buddyjscy

Smartfon oddam pierwszemu lepszemu

Oddzwaniał prawie natychmiast. Robił to, o co go poprosiłam ─ od ręki. Jeżeli czegoś nie mógł zrobić w okamgnieniu, czułam, że wpada w poczucie winy. Perfekcjonista. Tym razem, po jakiejś tam mojej prośbie o poprawkę ─ nie pamiętam już czego, zapadła cisza. Zachorował? Cisza trwała dwa dni. Coś za długo jak na niego. Wysłałam sms-a. […]

atrament 1 sk

Atrament na kreatywność

Naukowcy przebadali, że pisanie odręczne uruchamia zupełnie inną część, tę bardziej twórczą i kreatywną naszego mózgu. Odetchnęłam głęboko i wreszcie poczułam się usprawiedliwiona z mojej skłonności do piór i pisania atramentem. Poczułam rozgrzeszenie ze „staroświeckiej”, krótko mówiąc – szajby. I że nie wszystkie moje sekrety, plany śmakie i owakie, mam na smartfonie. Utwierdziłam się jeszcze […]

fotka do Rozy

Różo, pojedźmy do Łodzi, Łodzi, Łodzi!

Karla spotkałam na Blankenese ‒ Buraki absolutnie wykluczone! Jem wszystko, z wyjątkiem buraków! ‒ oświadczył GP podczas pierwszej rozmowy. W sowieckim łagrze przez siedem miesięcy jadł tylko buraki i nic poza burakami. Wystarczyło. ‒ Henriettte! ‒ zwierzył się kiedyś GP. ‒ Kiedy będę umierał, w chwili śmierci chciałbym mieć przy sobie sobie coś z jedwabiu! […]

stara-gadka-i-nowa

Damy radę!

Gadki bywają różne. Stara gadka, czyli nasz monolog wewnętrzny działa czasem jak opóźniacz rozwoju i podcinacz skrzydeł. Próbuje nas hamować i daje często fałszywe sygnały: 1. Jestem za stary(a). 2. Jestem za młody(a). 3. Gdybym miał(a)pieniądze… 4. A co ludzie powiedzą? 5. Gdybym miał(a) szczęśliwsze dzieciństwo, to byłbym pewniejszy siebie i nie miałbym kompleksów. 6. […]

optymisci

Optymiści mają więcej

Kto się śmieje, ma więcej od życia – mówi niemieckie przysłowie (Wer lacht, hat mehr vom Leben). Optymiści otrzymują więcej. Lżej im podchodzić „pod górkę”. Po niepowodzeniach potrafią się szybciej podnieść, otrzepać i pójść dalej. W każdej klęsce tkwi zalążek sukcesu i odwrotnie: Każdy sukces może być początkiem klęski – jak mówiła Coco Chanel, znana […]

wierzby

Władek! Ty mi wybacz!

Obecny byłeś wszędzie, dyżurowałeś na każdej oficjalnej uroczystości. Naśmiewaliśmy się z Ciebie. Szydziliśmy. Robiliśmy śmichy-chichy, ale recytować trzeba było, choćby ze spuszczoną głową powoli… Też należałam do grupy ironistów. W końcu porzuciłam Cię bez żadnych obietnic i zobowiązań. Do niczego nie byłeś mi już potrzebny. Zadanie obowiązkowe odrobione. Żegnaj Władek na zawsze! ‒ Nigdy więcej […]

Ogrod-Jurgena-1

Zostawić piękno i odejść

Szczęście wyłowione z rynsztoka Praca naukowa? To już niepotrzebne ‒ krzyczał. – Nie ma już polskiej kultury! (…) I rzucił rękopis do rynsztoka. Zaryzykowałem i podniosłem ‒ w ten sposób praca się uratowała. Ryzyko podjął Władysław Tatarkiewicz, znany polski filozof, autor traktatu „O szczęściu”. Książka powstawała w latach 1939-1944. Czyż nie było to paradoksem, że […]

okna

Sukces, sukces i czarna dziura!

Wspinaliście się kiedyś w górach? Jeżeli tak, to wiecie, że łatwiej jest się wspiąć niż zejść na dół. Na szczycie Everestu żyć raczej trudno. Schodzimy zatem i co? Resztki powietrza z nas uchodzą. Dopada nas syndrom tragedii sztokholmskiej – jak określiła trafnie stan twórczej niemocy Wisława Szymborska po otrzymaniu nagrody Nobla. Przez dwa lata nie mogła […]